Czego – jako MATKA- nie robiłabym w PL, a ze śmiałością robię w USA

Czego - jako MATKA- nie robiłabym w PL, a ze śmiałością robię w USA
2261753548_9a9c551a28_z

zdj.www.flickr.com/photos/lightfalling/2261753548

Malutka dygresja na temat feminizmu we WPROWADZENIU do tego artykułu wywołała większą dyskusję niż jakikolwiek mój wcześniejszy wpis na tym blogu… muszę się zatem zastanowić, czy trafiłam na swój target… a może trzeba się będzie przebranżować ;). Dziś na ww. pytanie odpowiadam jako matka.

JAKO MATKA:

– urządzam urodziny dla dzieci na 40 osób (wliczając rodziców) bez wydawania fortuny. Organizuję przyjęcia na placu zabaw lub w parku, bo ze względu na ten powszedni proceder zapomniałam o swoim pierwszym polskim wrażeniu, gdy to organizatorzy takich imprez jawili mi się jako Ci oszczędni/ skąpi a goście niechciani w ich domach. Po amerykańsku “Ucieram dupę szkłem” jak to moja prababcia mawiała. Zamiast bigosów, zimnych płyt  z drogimi wędlinami, sałatek, alkoholu dla dorosłych, trzech rodzajów ciast serwuję hot doga na osobę, snaki w postaci precli, selera naciowego, marchewek i kalafiora moczonego w sosie ranch, jakiś humus z chipsami, a zamiast tortu serwuję cupcake tylko dla dzieci. No i oczywiście wodę mineralna i soczki jednorazowe do popicia. A wszystko serwowane na papierowych talerzykach, którymi kiedyś zawsze gardziłam.  Wychodzę z założenia, że “Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” a co mi tam! A, no i żeby już w ogóle było po amerykańsku 😉 z góry mówię gościom, o której mają iść do domu. Tzn. we wcześniej wysłanych zaproszeniach (Przyjęcie odbywa się od godz. 11. do 13.).

shopping

Mommy’s Helper Kid Keeper Amazon 8,99$

P.S. uważajcie też na prezenty. Nigdy nie popełnijcie tego samego błędu co ja, gdy idąc do znajomej na roczek jej dziecka wydałam chyba z 70 $ i ciągle nie byłam pewna czy to wystarczy. W Ameryce nie ma czegoś takiego jak lepszy prezent od znajomych bo to 18., roczek czy chrzciny.  Amerykanie nie wydają na takie prezenty więcej niż 20 $. Nie wygłupiajcie się zatem P.S. 2 Jeżeli wasze dziecko obchodzi urodziny wypada przygotować podarki dla każdego gościa mały podarek  (paczuszka z naklejkami, ołówkiem i innymi duperelami). Po imprezie wypada również wysłać kartkę z podziękowaniem za przybycie oraz prezenty (tzw. Thank You Note).

– Stoję jako ciężarna w kolejce i nie mam do nikogo o to pretensji… ale miło mi, gdy ktoś ustąpi mi miejsca w metrze. Pewnie dlatego, że Amerykanie przećwiczyli mnie już przy pierwszym dziecku. “Wszyscy jesteśmy równi i mamy takie same prawa usłyszałam po mojej pierwszej kłótni w sklepie, gdy wepchnęłam się z 2 -miesięcznym wrzeszczącym niemowlęciem do kolejki. Nikt tu nie słyszał o żadnych przywilejach dla matki. Owszem, modne sklepy takie jak Whole Foods, Ikea czy Trader Joes mają swoje miejsca parkingowe dla rodzin ale ogólnie nie ma w Ameryce powszechnej wrażliwości na temat matki. Polska bardzo pięknie traktuje kobiety w ciąży i matki noworodków. Wydaje mi się jednak, że o osobach starszych już tak dobrze nie pamięta. clip_image006

-Nie stosuję diety karmiącej – wpieprzam co popadnie. I czekoladę i bigos. Są tu nawet takie matki organiczne, które przyzwalają sobie na jeden kieliszek wina dziennie.

– Nie zakładam dziecku czapki na głowę 365 dni w roku

– Nie karmię publicznie – bo w tym społeczeństwie nie jest to taktowne i mile widziane. Sama nie mam nic przeciwko obrazowi malucha ssącego gołą pierś, ale przez tutejsze kilkuletnie bytowanie, w odniesieniu do samej siebie, wydaje mi się to nieeleganckie i bardzo obnażające. Przy pierwszym bobasie jednak byłam tak zmęczona i niezaadaptowana do nowej roli, że było mi wszystko jedno.

corbis_rf_photo_of_girl_blowing_nose– Wysyłam dziecko z katarem do szkoły – tu dzieci chodzą z katarem od jesieni do wiosny. Urlopu Amerykanie nie mają za wiele i dlatego szkoły, siłą rzeczy, zaakceptowały fakt, że nie ma innego wyjścia, trzeba proceder zaakceptować. Są oczywiście te elitarne przedszkola, które zastrzegają sobie w regulaminie nie przyprowadzanie chorego dziecka ale w praktyce choroba ta odnosi się do gorączki powyżej 37,5 C i ospałości. Nawet antybiotyki nie są przeszkodą. W naszym ostatnim przedszkolu, była osobny pracownik, przeszkolony od podawania odpowiedniej dawki w ciągu dnia szkolnego. Ja sama zawsze szukam rozgrzeszenia u lekarza, czy to moje dziecko z glutami do pasa, kichające i kaszlące rzeczywiście nadaje się do przedszkola. Jego odpowiedź zawsze mnie zdumiewa. Sure, why not. She is fine, as long as she has no fever…”. Zabawna z drugiej strony jest hipokryzja Amerykanów, którzy potrafią odwoływać play date z Twoim dzieckiem z tego powodu.

41qHEq9g1oL._SY355_

Carter’s Child of Mine 2 in 1 Harness Buddy Pal Monkey Amazon 20,88$

– Prowadzę dziecko na smyczy w zatłoczonych miejscach – Pamiętam jak mój znajomy przyjechał 10 lat temu z USA ze zdjęciem Afroamerykanki, która prowadziła swoje dziecko na “smyczy”.  Ile my się wtedy naśmieliśmy, ile nagadaliśmy. Suchej nitki na biednej kobicie nie pozostawiliśmy. Dziś sama prowadzę dziecko na uprzęży, która wygląda jak plecak zapinany na klatce piersiowej. Dołączona smycz pozwala Ci na przetrwanie w takich miejscach jak lotnisko czy Times Square, gdzie niesforny dwulatek, może stracić Ci się w mgnieniu oka. Cel uświęca środki jednym słowem. Po raz kolejny wyzbywam się uprzedzeń.

– Rozmawiam z obcymi ludźmi, macham innym mamom na powitanie – wszędzie i zawsze. Dzięki am. zwyczajowi tzw. “small talk”, możesz być zaczepiony czy sam masz prawo zaczepiać nieznajomych w sklepach, na ulicy, placach zabaw itd. Pamiętaj jednak, że żadna nawet najdłuższa pogawędka nie zobowiązuje do wymiany kontaktów… Więcej na ten temat znajdziecie w art. “How are you? I don’t care!”

– I’m half ORGANIC – W pierwszych tygodniach mojego pobytu, zostałam uświadomiona o sposobach chowu am. drobiu, o wszędobylskim GMO, jakości najtańszego mięsa, mleka czy warzyw. Nie wiem jak jest obecnie, ale jeszcze 5 lat temu w Polsce ww. praktyki byłyby nie do pomyślenia. Pewnie gdybym nie karmiła mojego 2-miesięcznego bobasa, nie przejmowałabym się za nadto. Z racji jednak chęci utrzymania polskich standardów żywieniowych pt. Chcę swemu dziecku dać tak zdrowe i dobre jedzenie jak moja mama mi dawała, postanowiłam być bardziej świadomym konsumentem. Trochę jednak mi zajęło czasu zlokalizowanie tańszej zdrowej żywności oraz określenie co warto kupować z atestem USDA a co można sobie odpuścić ale …… Dziś dochodzą do mnie słuchy, że w naszym kraju nie ma już powszechnie zdrowej, taniej żywności, nienafaszerowanej antybiotykami, hormonami, odżywkami, domieszkami. Czyli też trzeba wydać odpowiednią kwotę za sprawdzone atestami produkty itd. Mam tylko nadzieję, że do mojego powrotu rozrośnie się to do skali amerykańskiej, gdzie w każdym supersamie jest dział ze zdrową, organiczną żywnością.

-Jem truskawki i borówki w zimie – Dzięki takim stanom jak Kalifornia czy Floryda, letnie owoce są w amerykańskich sklepach dostępne przez cały rok. W zasadzie nie ma tu wielkiej różnicy między jabłkami, cytrusami czy jagodami. Wszystkie mają podobną choć jak na polskie standardy wysoką cenę. Dlatego z czasem, gdy już przestajesz przeliczać dolary na złotówki, machasz ręką i na asortyment, którego w zimie np. w Polsce nie wypada kupować (bo za drogi, bo sztucznie pędzony, itd.)

– Wychowuję dzieci zamiast pracować.

– Chodzę jako wolontariusz do szkoły, gdzie pomagam nauczycielce w prowadzeniu lekcji. Rodzice w USA są bardzo angażowani w życie szkoły. Ich obecność jest mile widziana i nigdy nie jest kojarzona z inspekcją.

UDAJĘ, że zapomniałam j. POLSKIEGO- jak to wzgardliwie oceniają matki z NY Greenpointu. W rzeczywistości, walczę o zachowanie u moich dzieci j. ang. bo mam świadomość, że nie jesteśmy tu dożywotnio. Mało tego, o zgrozo i ku przerażeniu moich Profesorów, mówię czasem PONGLISZEM, czyli tym samym mieszanym językiem, który miałam czelność publicznie wyśmiewać po swoim pierwszym pobycie w Chigaco. To zjawisko jest niewyreżyserowane, często pod wpływem moich dzieci, do których mówię zawsze naprzemiennie, zwykle w dwóch wersjach pod rząd (żeby uczyły się dwóch języków jednocześnie). Może nie mam wpadek typu: “A pierwszą noc, jak tu przyjechałeś, spałeś na karpecie, czy miałeś swój bed?” ale zdarza mi się używać słów, które widzę, że bardziej trafiają do moich dzieci,  i mogę od nich coś wyegzekwować.

P.S. KOLEJNA CZĘŚĆ z tej serii  ODPOWIE NA PYTANIE: “CZEGO JAKO KOBIETA NIE ROBIŁABYM W POLSCE, A ZE ŚMIAŁOŚCIĄ ROBIĘ W USA”.

 

Share

Comments

  1. […] CZĘŚĆ PIERWSZA: …JAKO MATKA… JEST JUŻ DOSTĘPNA […]

  2. […] CZĘŚĆ PIERWSZA: …JAKO MATKA… JEST JUŻ DOSTĘPNA […]

  3. baaaardzo mi się podoba ten wpis 🙂

  4. Ciekawy wpis, nie mialam pojecia o traktowaniu ciezarnych. W Polsce smycz widzialam tylko na stoku.

  5. Ciekawy wpis, nie mialam polecia o traktowaniu ciezarnych. W Polsce smycz widzialam tylko na stoku. Sorry za brak polskich znakow, chwilowo nie mam mozliwosci ustawic

  6. Rewelacja! Podoba mi się takie podejście do macierzyństwa.Powiało normalnością! 😀

  7. No widzę,że praktycznie tak samo w UK. Czekam na kolejny wpis. Sama nie mam dzieci wiec zweryfikuje jak to jest być kobietą w US ? sama pewnie podpisze się pod większością.
    Z moich obserwacji co do matek w UK dopisalabym jeszcze nie bawię się w wychowywanie innych dzieci. Gdy dziecko jest np głośne lub napastliwe w sklepie;w Polsce znalazłoby się już stado babci,które zaraz zwróciły by mu uwagę, skomentowały na głos. Tutaj nikt tego nie zrobi. Nikt się nie przejmuje i bynajmniej nie będzie bawił się wychowywanie obcych dzieci.
    Pozdrawiam ☺

    • Masz absolutną rację z tymi babciami. Dzięki, że mi przypomniałaś, już zapomniałam, jak w pierwszym roku zdziwiłam się, gdy moje dziecko zaczęło się bawić kawami w starbucksie i nikt z obsługi czy klientów nie zaczął pouczania. Tak, klient nasz pan, a dzieci róbta co chceta… no prawie 😉

  8. Urodziny mojego dziecka za tydzień i mimo tutejszego zwyczaju nie bede dupy szkłem podcierać. Nie będzie też zawalonego stołu i tony żarcia. Będzie balans, bo mimo że mieszkam w Kanadzie, nadal jestem Polka a my Polacy mamy pewne standardy gościnności.

    • Masz rację, my matki Polki ze zgorszeniem w pierwszych latach na to patrzymy. I przynajmniej przez pierwsze lata, zwłaszcza, gdy wśród gości są Polacy, utrzymujemy standardy polskie, choć formę wszyscy z czasem przejmujemy. Łącznie z piniatą. Nie wiem jak jest w Kanadzie, ale Amerykanie nigdy nie urządzają przyjęcia, gdzie stoły uginają się pod jedzeniem (nawet wesel polskiego pokroju).

      Byłam już na ok. 15 przyjęciach urodzinowych i tylko te, organizowane przez Am. pochodzenia latynoskiego przełamali standardowe menu. My niestety do tej pory urządziliśmy jedno przyjęcie dla naszych znajomych, na roczek mojej pierwszej córki (w pozostałe zwykle byliśmy gdzieś “w drodze”). Wtedy jeszcze wszystko było po polsku, i nasi am. znajomi do tej pory je wspominają. Przede mną urodziny starszej córki, która bez naszej wiedzy zaprosiła już całą klasę na urodziny, które odbędą się na basenie. Właśnie dowiedziałam się o tym od jednej z mam. Będzie zatem piknikowo. A co do samego wpisu, jest on parodią am. goszczenia się.

  9. W polsce nikt juz nie zwraca uwagi na ciężarną. Nikt w kolejce Cię nie przepuści, a matki z niemowlętami to moga liczyć jedynie na nieprzyjemne spojrzenie, gdy dziecko jest zbyt głośne. Starsze osoby w autobysie są nieprzyjemne, tłukły mnie po brzuchu i popychały byle szybciej do krzesłka. A ostatnio wogole z wozkiem mnie nie wpuściły do autobusu, bo nie chciało się panią emerytkom ruszyć tytylkóz miejsca przeznaczonego dla wózkowe, wiec z 4 letkiem, niemowlęciem i zakupami zaiwałniałam na pieszo 6 przystanków. I to jest polskie społeczeństwo.

    • Wow, bardzo przykro mi o tym słyszeć. Pewnie dlatego te kampanie w Polsce są takie głośne. To tak jakby nowe generacje, niczym nowych imigrantów, trzeba we wszystkim uświadamiać.

      A co do Babć… też będąc w ciąży oberwałam od jednej kursowiczki. Tyle, że nie wzięłam sobie tego personalnie, bo gdybym nie była w ciąży też by mi przyłożyła. Myślę, że podobnie było w Twoim przypadku, babcia nawet nie zauważyła wystającego brzucha.

      Emerytki chodzące po zakupy w godzinach szczytu to temat rzeka, która zajmowała nam poranki w korporacji, do której jakoś trzeba było się dostać. Nawet kiedyś z ciekawości zapytałam jedną z nich dlaczego nie poczeka do godz. 9.10 -10 skoro ma cały dzień wolny. W odpowiedzi usłyszałam, że babcia wstaje o 4.30 /5 i do tej pory wszystko już w domu zrobiła a później nie może, bo powtórki jej ulubionego serialu lecą 😉

    • Dziwne, u mnie (w Toruniu) w hipermarketach są kasy z pierwszeństwem ciężarówek, w Rossmanach też od niedawna pojawiły się oznakowania, że ciężarne w pierwszej kolejności są kasowane, w komunikacji publicznej są oznaczenia dla inwalidów, dla ciężarówek i dla matek z małymi dziećmi. Co do wózków – zauważyłam, że ja – z Dzieciem w chuście byłam lepiej traktowana. Ale to pewnie dlatego, że siedząc robiłam mniejszy tłok, niż stojąc. Widać to też chyba kwestia szczęścia z tym, jak się jest w Pl traktowanym w ciąży/z małym dzieckiem.

  10. Zakochałam się w tym blogu. Po tym wpisie jestem tego pewna 🙂

    • Wiesz co? … chyba z wzajemnością 🙂 właśnie czytam Twojego bloga i z każdym wpisem jestem bardziej przekonana, że trafiłam na pokrewną duszę… mimo, że nałogowym palaczem nie jestem 😉

  11. Ja się tylko do przyjęć odniosę, bo o komunikacji publicznej już się wypowiedziałam.
    Teraz popularne są przyjęcia w salach zabaw. Też się określa w jakich godzinach jest przyjęcie. Dla dorosłych: ciasta i kawa/herbata/woda, dla dzieci: ciasta, owoce, woda/soczki. Jeszcze nie robiłam ale z rozmów z matkami koleżanek Dziecia z przedszkola, wychodzi, że licząc: przygotowania w domu, późniejsze sprzątanie etc. to bardziej się na tej sali opłaca robić. Ciasta – albo robię sama albo zamawiam… choć niektóre sale nie uznają ciast domowej roboty, bo strach przed sanepidem (?). Dzieciaki mogą się wyszaleć a rodzice popatrzeć na nie z góry (antresola) albo obejrzeć na monitorze. Na zakończenie goście dostają po cukierku/lizaczku/baloniku od jubilata. I to mi się podoba bardziej niż do niedawna popularne urządzanie przyjęć w restauracji pod złotymi łukami.

  12. […] 3. Gdy otrzymujecie prezenty:(tu jest dosyć śmiesznie, zwłaszcza, gdy w prezencie dajecie kilka drobnych rzeczy, bo Amerykanie mają tendencję do wymieniani na ww. kartce, wszystkich otrzymanych podarków. Tak mi się przytrafiło, gdy nie znając jeszcze tutejszych tradycji, jak opętana szukałam „jeszcze czegoś fajnego” no bo „na roczek dziecka to nie wypada iść tylko z zawieszką od swarovskiego, no a jak jeszcze do Amerykanów…” O tej mojej gafie pisałam już chyba Tu […]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Close