3 MITY o Stanach Zjednoczonych

3 MITY o Stanach Zjednoczonych

sea-city-skyline-oceanCzy Amerykanin jest bogaty? Czy istnieje jeszcze “American Dream”? No i co z tym osławionym białym domkiem, w tle roześmianej i wielodzietnej rodziny?

MIT 1: Amerykanin jest bogaty

48% Amerykanów kwalifikuje się do klasy “low income” (niski przychód) lub żyjących w nędzy. 1 na 7 obywateli posiada przynajmniej 10 kart kredytowych. Prawie połowa nie ma żadnych oszczędności na koncie. Są Stanych, w których dzienna racja żywnościowa wynosi 2$ na osobę. 50% dzieci głoduje.

Mapka biednych Stanów. Te najciemniejsze mają najwyższy współczynnik. Wg CBS NEWS połowa Amerykanów jest ma

Mapka biednych Stanów. Te najciemniejsze mają najwyższy współczynnik. Wg CBS NEWS połowa Amerykanów jest ma “niski przychód” lub żyje w nędzy.

Z drugiej strony ilość otyłych osób jest największa na całym świecie. Najsmutniejsze jednak jest to, że w dzisiejszych czasach otyłość jest tu wyznacznikiem biedy. Zdrowe jedzenie jest drogie. Oczywiście, trzeba przyznać zaradnym Polakom rację, że Amerykanie nie są gospodarni i wiele w Stanach wszystkiego się marnuje. 1 Amerykanin zużywa tyle samo zasobów co 32 Kenijczyków czyli w ogólnym rozrachunku 4 takie planety jak Ziemia byłyby w stanie zaspokoić potrzeby USA.

99% studentów w USA musi zaciągać kredyt, żeby móc studiować. Kredyt, które spłaca się czasem i przez całe życie. Na zdj. Nelson Tery protestujący w NYC.

99% studentów w USA musi zaciągać kredyt, żeby móc studiować. Kredyt, które spłaca się czasem i przez całe życie. Na zdj. Nelson Tery protestujący w NYC.

Mit 2: W Ameryce możesz zostać każdym kim chcesz

Dziś w Stanach, żeby zostać “każdym kim chcesz” potrzebujesz dobrej edukacji, a ta ogólnie dostępna jest tylko dla zamożnych. Koszty studiów wyższych wzrosły od roku 1985. o 500% . Utrzymania dziecka do momentu ukończenia liceum też nie jest tanie, bo według statystyk wynosi 245,000 $.

MIT3 : Szczęśliwa amerykańska rodzina z 3. dzieci oraz białym domkiem w tle.

W roku 1950. matki 5% noworodków były niezamężne. Dziś odsetek dzieci rodziców żyjących bez ślubu to ponad 40% (6.8 małżeństw na 1000). Stany mają największy współczynnik rozwodów. Ponadto prawie 44% ludzi w wieku 18-29 lat posiada przyrodnie rodzeństwo. Ze względu na koszty utrzymania i edukacji obecnie przeciętny Amerykanin decyduje się na 1.9 dziecka, co przy statystykach z roku 1960. (3,7 dziecka na rodzinę) mówi samo za siebie. Sprawa z białym domkiem w tle też jest palcem po wodzie pisana. 32 mln Amerykanów mieszka w “mobile homes”  lub “trailer homes” czyli domach na kółkach a przeciętne am. mieszkanie nawet w połowie nie dorównują polskiemu.

30 mln Amerykanów mieszka w domach na kółkach tzw.

30 mln Amerykanów mieszka w domach na kółkach tzw. “moblie homes”

Oczywiście ktoś może mi zarzucić, że przecież są w Stanach bogate rodziny i piękne wille. Są Kardashiany, śmietanki bawiące w LA czy Stan Maryland, gdzie mieszka najwięcej am. miliarderów. A na studia przecież można dostać się polując na stypendia. Nie jest to jednak regułą. Ci, którzy z nich korzystają są wybrańcami losu w zestawieniu z ogółem. Ameryka to kraj skrajności.

A jak jest z Waszymi amerykańskimi odkryciami i konfrontacjami? Czy przeżyliście jakieś rozczarowanie Ameryką?

zdj. profilowe

zdj. Brian Neudorff

Share

Comments

  1. Tylko dlaczego trzy, a nie pięć, albo dziesięć?

  2. tak jest żle ludziom, że masowo emigrują milionami ze Stanów do lepszych okolic a już najbardziej z tych okolic ;^) http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_highest-income_counties_in_the_United_States

    • ?Peregrino Ty nie zastawiaj sie statystykami tylko szybko mow jakie ty demitologizacje przezyles?

      • kiedy tu wylądowałem 25 lat temu nie miałem jakiś specjalnych mitów .. miałem 23 lata byłem po studiach w Polsce już wolnej od komunizmu i po prostu byłem ciekawy świata i ludzi …. studia podypolomowe w Stanach w informatyce były wspaniałe .. taki powiew wolności umysłu od skostniałych struktur wtedy w Polsce gdzie profesor to najczęściej był jakiś posąg czy coś w tym rodzaju .. tu bylo koleżenstwo z ciałem profesorskim :^) …. pracowałem na uczelni a w lecie dorabiałem i dałem radę z czesnym …

        moja emigracja nie byla ekonomiczna nie potrzebuję luksusów w życiu .. ale Stany uformowały mnie jako czlowieka otwartego tolerancyjnego i liberała ekonomicznego i społecznego choć jestem także wierzący i wcale nie widzę w tym jakiegoś konfliktu ..
        profesjonalnie cieszę się, zę miałem okazję pracować w hi-tech które w Stanach nie ma sobie równych na świecie …
        a te mity o których piszesz .. odzwierciedlają bardziej skąd się przybywa .. mieszkanie czy praca czy edukacja czy rodzaj opieki zdrowotnej to wybór tutaj .. jak sobie pościelesz tak się wyśpisz … nikt nie będzie nikogo za rączkę trzymał .. nie ma na to funduszy ani czasu … tak było od czasów pionierskich … ..a ludzie po prostu zagłosują nogami .. pracuję ze Skandynawami i Kanadyjczykami, którzy mają u siebie dobrobyt ale po prostu chcą czegoś innego bardziej dynamicznego … przymierzanie europejskich norm pokazjue często naiwność przybyszów … prosta sprawa jak ktoś narzekał na rzeczywistość w Polsce to będzie jeszcze bardziej narzekał i tutaj :^)

        • Tak mądry Ty Peregrino 🙂 Masz absolutną rację, Artykuł obala polskie stereotypy o Ameryce, wyjaśnia polskiemu czytelnikowi, który ma swój standard życia i rozumienia świata. Kwestia akceptacji, podobania się “wolnej Ameryki” to sprawa mam wrażenie czasu, który tu spędzasz. Z latami i Ty sam, mimo, że początkowo sceptycznie nastawiony, wtapiasz się, zaczynasz myśleć podobnie. A mówiąc o narzekaniu… uwielbiam Amerykę, bo ona zmienia ludzi, na lepsze. Ja już tak nie narzekam jak 5 lat temu 🙂

  3. Moje rozczarowanie Ameryką? Ogromne dziury w nawierzchni w Bostonie. W centrum miasta droga bardziej połatana niż na moim Podlasiu. Wyjeżdzając poza Boston juz tak nie było. Ktoś mi tłumaczył, że na drogi stanowe daje stan a na te w mieście miasto i stąd taki kontrast ale nie wiem ile w tym prawdy.

    • Mysle,ze Nowy Jork pobija wszystkie rekordy w tej kategorii ? W Bostonie jednak nie bylam. Ale nasz racje kontrast jest ogromny. Drogi nawet na pustyniach gladkie jak stol a w miastach dziury jak w serze

  4. Ha ha ha ja się zawsze śmieje jak mówią gdzie to jest tak wspaniale
    Ameryka i te pseudo europejskie miasta zadowolonych z niczego ludzi

  5. Hm, tak się zastanawiam nad drugim punktem… No bo z jednej strony faktycznie studia są bardzo drogie, ale z drugiej strony jest dużo możliwości dofinansowań, stypendiów, itp. Znam ludzi, którzy pokończyli dobre studia i centa za nie nie zapłacili właśnie dzięki takim opcjom. Więc wydaje mi się, że jak ktoś NAPRAWDĘ chce, to chyba jednak może być kim chce 🙂 I jest jeszcze jedno ułatwienie w tym dążeniu do marzeń- amerykańskie uniwersytety oferują mnóstwo najróżniejszych i najdziwniejszych kierunków, nawet takich o których nigdy bym nie pomyślała mieszkając w Polce. I nie mam tu na myśli szkół, które kończy się, bo fajnie brzmią, a potem nie ma po nich pracy, ale takie, które faktycznie pomagają robić coś fajnego w życiu 🙂

    • Wiesz, to bardzo ciekawe co mówisz. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, bo studia kończyłam jeszcze w PL. Bazuję na opiniach Amerykanów z którymi mam styczność, czytam artykuły. Na dużą pomoc mogą liczyć osoby niepełnosprawne. Wydaje mi się, że większą szansę na lepsze stypendia mają obcokrajowcy niż rodowici Amerykanie. To tak jak z tym ubezpieczeniem od Medicaid (lepiej nic nie mieć, niż mieć trochę). Co do zastosowania wiedzy akademickiej w życiu oraz kierunków w USA. To jest właśnie piękno Stanów, które w przeciwieństwie do PL, dostosowują swoje uniwersytety do potrzeb rynku. Paulino, no to słuchaj, może napisałabyś jakiś artykuł na ten temat jak zapłacić za studia w USA ?

  6. i jeszcze powinnaś dodać, że fantastyczna amerykańska służba zdrowia to fikcja, bo jak nie masz ubezpieczenia opłacanego przez firme(zwykle i tak jakiś drobny procent trzeba finansować samemu ),nie służysz w armi, lub sam nie opłacasz ubezpieczenia to zdychasz na ulicy.

    Dla tych i kilkuinnych pwodów wybraliśmy Kanadę , gdyż:

    – poziom życia jest tu bardziej wyrównany. Nie ma tak dużego kontrastu w zasobności portfela. Są zamożniejsi i biedniejsi, ale przeciętny Kanadyjczyk zyje bardzo przyjemnie a żeby klepaćbiedę-trzeba się postarać.Kanadato bardzosocjalne państwo moim zdaniem momentami nawet nadmiernie dbającym o swoichobywateli
    – edukacja jest droga, ale kredyty są bardzo często umażane no izawszemożna iść do collage’u, który jest dostępny finansowo dla przeciętnego człowieka
    – służba zdrowia może nie jest doskonała- jęśli neijest to cośniecierpiącego zwłoki trzeba poczekać z badaniem np tydzień – alejest darmowa. Mi osbiście brakuje systemu mieszanego-powszechna publicznai prywatna dla chętnych, ale wogólnym rozrachunku- porównującdo US- Kanada ma duży plus.

    Podsumowując- mając kilka razy możliwość przeniesienia się do US (raz już nawet bilety były kupione 😉 ) ostatecznie jak dotąd wybraliśmy Kanadę. Niepwoiem jednak- pomieszkałabym sobie tak ze dwa latkana Florydzie czy wKaliforni . Może, kiedyś… zobaczymy !

    • Tak, niestety sprawa opieki medycznej w porównaniu z Kanadą bardzo kuleje. Masz absolutną rację, wcale nie dziwię się, że tak wielu Polaków za drugi dom wybiera Kanadę, to wyjątkowo socjalny jak na tamte rejony kraj. Mam również tam kilku znajomych, który wszystko co powiedziałaś nie raz potwierdzali. No to może Kanada będzie nowym Eldorado ??;)

      • Ja Kanade nazywam Szwecja Am.Płn. Generalnie styl życia jest tu bardzo podobny- tyle,że jezyk inny i mimo wszystko zasobność portfela też trochę nie ta sama.
        Eldorado z tego nie będzie- Kanadole nie mają żyłki do biznesu. Im wystarcza cottage latem, Kuba zimą, 3 bedromy i dwa średniej klasy auta. Nie sąambitni jak Amerykanie. Niby wszystko jest tu bardzo podobne do US a tak różne. Na pierwszy rzut oka widac to,gdy przekraczasz granice.WjeżdżaszdoKanady i widzisz rogalna twarzy oficera, który pyta sie- how was your trip? Jadąc do US mam wrażenie,że koleś na posterunku z góry zakłada, ze zachwilę się wysadzę 😉

    • Masz racje, ale Kanada masz tez podobna wade co USA, to jest brak normalnych urlopow jak w Europie. Max chyba 2 tygodnie o ile sie nie myle, ale przynajmniej gwarantowane ustawowo, a nie co laska od pana pracodawcy.

      • Papuga z USA Says: February 27, 2016 at 1:32 pm

        O witam kolejnego kolegę z Kanady. Mamy tu już stałą czytelniczkę, która często zabiera głos w sprawie Kanady. To ciekawe co mówisz… nigdy bym nie przypuszczała. Z opowieści moich polskich znajomych, którzy przenieśli się do Kanady, wynika, że ten kraj jest bardziej podobny do tych europejskich i życie jest jakieś takie… swobodniejsze. Co Ty na to?

  7. *spacja mi słabo działa :/

  8. Te mity to chyba pochodzą z amerykańskich filmów/seriali “obyczajowych”. Po prostu te białe domki na zielonym tle tak słiiiit wyglądają, że tworzy się z tego “prawdziwą Amerykę”. Taki folder dla turystów.
    Ja zasadniczo jestem bardzo antyamerykańska, więc w te wszystkie słitaśne obrazki, serwowane jako “to takie amerykańskie” nie wierzę. Ale wiem, że więcej ludzi ogląda seriale typu Pełna chata czy Beverly Hills niż filmy takie jak To nie jest kraj dla starych ludzi. Przepraszam, że seriale podaję jeszcze z ubiegłego tysiąclecia. ale nie jestem na bieżąco 😉

    Tak po cichu liczę, że to “Obalam 3 mity nt. USA” to początek cyku i co jakiś czas będziesz obalała kolejną porcję 🙂

    • no bo pewnie tak się właśnie rodzą mity 😉 Bo jaki mamy inny kontakt z tą rzeczywistością jak nie przez TV i pol. emigrantów, którzy kiedyś jawili się niczym bohaterowie z Szczęśliwego NOwego Jorku… Wiesz, że to ciekawy pomysł z tym cyklem. Kiedyś może napiszę więcej.

      • Tak, ale w TV są różne programy nt. USA (i innych krajów). Tylko ludzie czemuś wierzą, że jeśli coś jest otagowane “obyczajowe” to pokazuje “przeciętną rzeczywistość”. A przecież slumsy są tak samo prawdziwe. Ale ludzie wciąż reklamy traktują jak rzeczywistość… Co więcej – jako jedyną rzeczywistość.

  9. […] u blogowej koleżanki Papugi o trzech mitach dotyczących USA (polecam! – wpis znajdziecie tu). Nie zdradzając zbyt wiele z jej wpisu, powiem tylko, że pisze, że nie każdy Amerykanin jest […]

  10. […] oraz status materialny przeciętnego Amerykanina nie jest sprzyjający (o czym pisałam w art. 3 mity o Stanach Zjednoczonych) można zauważyć trzy turystyczne trendy w amerykańskiej turystyce: turystyka krajowa, […]

  11. Przede wszystkim amerykanie mają inną mentalność i mierzenie ich miarą europejsko – kanadyjską nijak ma się do rzeczywistości. Przykładowo dla nich obowiązkowe ubezpieczenie medyczne to ograniczanie ich wolności – “Chcesz to płać i ubezpiecz się, nie stać Cię? To znaczy, że coś zawaliłeś i nie dałeś sobie rady.” Opieka medyczna w USA jest problematyczna, ale moim zdaniem troszkę demonizujesz sytuację. Ci najbiedniejsi jednak dostają darmowe ubezpieczenie, więc stwierdzenie “ludzie na ulicy zdychają” mija się nieco z prawdą, trzeba się tylko trochę postarać.

    Edukacja – fakt, jest droga, dlatego większość amerykanów wraz z narodzinami dziecka zakłada ‘trust fund’, żeby mieć z czego dziecko wykształcić, a poziom edukacji w USA jest nieporównywalnie wyższy niż w Polsce, niestety.

    “48% Amerykanów kwalifikuje się do klasy “low income” (niski przychód) lub żyjących w nędzy”- statystyka, ah statystyka… to, że ktoś ma niski wg statyski przychód nie oznacza od razu, że żyje na jednym metrze kwadratowym, głoduje i nie ma się w co ubrać. Trochę to mało miarodajne. Przydałoby się także dodać ile % z tych 48 stanowią imigranci np. z Ameryki Południowej, słabo wykształceni, z marnymi perspektywami, którzy dramatycznie te statystyki obniżają.

    Moim zdaniem w USA przeciętnemu Mr, Smith żyje się ciągle dobrze i może nie lekko, ale na pewno lżej niż przeciętnemu Kowalskiemu 😉

  12. Denua,
    tak, masz rację, wszystko się zgadza. Amerykanie mają taką mentalność a nie inną, ale ten tekst pisany jest z perspektywy polskiego imigranta czy nawet czytelnika, który ma inne odniesienie do rzeczywistości, inne standardy inne wyobrażenia o am. bogactwie. Ma inne oczekiwania. Twierdzenie, że płacenie za ubezpieczenie to jakieś ograniczenie to jakiś absurd. Po kilku latach w Stanach wychwalam NFZ pod niebiosa, nawet z kolejkami czy bez.

    Masz rację, da się przeżyć. Wielu z tych ubogich zwłaszcza w miastach jak NYC, Chicago, gdzie, jeżeli masz “rent control” , kartki żywnościowe i inne benefity, zycie jest bardzo tanie a instytucje bardzo wspierające. Wielu ludzi jednak oszukuje, zaniżając sobie zarobki ,,,dlatego tak dużo osób płaci kartkami np. na Greenpoincie.

    Na taką pomoc jednak, na takie tanie zakupy, darmowe rozrywki,wygodny standard życia, ludzie ze środkowych Stanów nie mogą liczyć. Widziałam masy otyłych rodzin jadących 3 razy dziennie do mc donalds na hamburgera za 1$. Ich wózki w Wallmarcie wypełnione najtańszą żywnością pdt. włóż mnie do mikrofalówki a potem zjedz na kanapie przed TV. Widziałam ich przyczepy, w zasadzie miasta przyczep. W Polsce nadal panuje przekonanie, że jak ktoś przyjeżdża z Ameryki ma kupę kasy. Większość z nich nie ma pieniędzy nawet na głupie wakacje. A co tam mówić o odkładaniu w polskich tego słowa rozumieniu. W Stanach, jak piszesz, przeciętny Mr Smith może żyje lepiej niż ubogi w Polsce ale trzeba wiedzieć, że on wegetuje,żyje na kredyt a to jest dalekie od polskiego wyobrażenia Amerykanina.

  13. Ja powiem tak, w Stanach nigdy nie byłam. Ale również czytam to i owo i mam dużo znajomych, którzy tam są, byli lub będą, wiec opinie mam jako tako wyrobioną. Chciałabym zjechać Stany wzdłuż. Wsiąść w auto i jechać. Zobaczyć kilka miejsc i wracać! System polityczny jest taki, że wiem ze się tam nie odnajdę. W Stanach jak się ma super pracę to jest American dream, jak się ją tylko straci to z pięknej willi laduje sie w przyczepie. Poza tym drażni mnie ich podejście do relacji międzyludzkich. Fajnie, że są przyjaźni. Jednak tam te słowa o miłości, przyjaźni itd są rzucane na wiatr. Nie mają tak mocnej wartości. (Chociażby procent rozwodów o tym świadczy 🙂 ) Wolałabym Kanadę. 🙂
    P.S. Przepraszam za brzydką pisownię, jednak mój telefon zmienia znaki, przecinki i wszystko co możliwe jak chce i o takich porach jak ta, po prostu nie chce mi się tego poprawiać 🙂

  14. Co mnie zdziwiło? Ceny! Z wielu stron słyszałam jakie to tanie jest życie w USA. A już w szczegóności jedzenie i ciuchy. I rozczarowałam się mocno, bo litr mojego ulubionego jogurtu greckiego kosztuje 6 dolców plus podatek oczywiście. Ubrania dobrych marek może i tańsze w Polsce, ale wciąż ceny dość kosmiczne. O cenach wynajmu mieszkań nie wspomnę.

    • Papuga z USA Says: March 21, 2016 at 2:05 am

      A wiesz Kasia, że Ty masz rację… też mam teraz takie wrażenie… Ale pamietam to przekonanie, z którym pierwszy raz przyjechałam ze Stanów. Było to chyba ponad 10 lat temu, po wakacjach studenckich, gdzie wszystko płaciło się na “spółę” z 4 lub 5 osobami. Czynsz wychodził grosze, jedzenie za 80$ na cały tydzień i imprezy, drogie perfumy itd… Dziś, mając tu na utrzymaniu rodzinę oraz znając amerykańskie realia oraz przeciętne zarobki… nie mam pojęcia jak nawet niektórzy Amerykanie są w stanie przeżyć za najniższe tutejsze wynagrodzenie.
      Nawet bez przeliczania tego na złotówki. Za zdrową żywność niestety trzeba słono płacić. Gdy ktoś mi powiedział na początku, że za podły chleb, który tylko udaje ten z Polski, będę płacić min. 4 dolary a za ogórki kiszone (słoik ok. 5$)to trochę się zdziwiłam. Drogo, no jest drogo… ale są miasta, gdzie można znaleźć tanie życie. Np. Chicago…

Leave a Reply to Paulina K Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Close