Dlaczego Polska jest jednak fajna?

Dlaczego Polska jest fajna
Dlaczego Polska jest jednak fajna?
W ramach podsumowania mojego miesięcznego pobytu w Polsce, pokusiłam się o małą analizę typowych dla naszego kraju cech oraz naszej narodowej mentalności. Mimo, że z Polski wyjechałam zaledwie pięć lat temu, dziś przez polską abstynencję, spowodowaną emigracją oraz obcowaniem z inną kulturą, mój zmysł obserwacji jest wyostrzony. Dzięki temu łatwo mi było zauważyć, co nas wyróżnia w świecie, z czego powinniśmy być dumni, czego nie doceniamy a czego powinniśmy się wstydzić.

Dziś zapraszam na pochwalną pieśń emigranta, który o dziwo nie będzie narzekać na kredyty, które de facto są miażdżące, ani na zarobki ani tym bardziej na NFZ, w ramach którego na wizytę u specjalisty czeka się podobno miesiącami. Dziś powiem Wam dlaczego Polska jest fajna!

 

Dziś o 8. rzeczach, których nie doceniamy, bo od zawsze je mamy. Dlaczego zatem powinieneś doceniać Polskę?

  • BO MAMY NFZ!!!
NFZ jest błogosławieństwem! które za sam fakt, że na pogotowiu nikt nie może odmówić Ci bezpłatnej pomocy, powinien w Polsce nadal funkcjonować.
W Stanach większość obywateli nie stać na ubezpieczenie. Jeżeli nie jesteś zatrudniona/y w firmie, która w ramach pakietu socjalnego,zapewnia ci opiekę lekarską, licz się z tym, że za prywatne ubezpieczenie dla całej rodziny możesz zapłacić nawet do 1000 $ miesięcznie. W przeciwnym razie, gdy lądujesz na izbie przyjęć np. ze złamaną ręką zapłacisz od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów, albo gdy ginekolog skieruje Cię na rutynowe USG, za dwa tygodnie otrzymasz rachunek na ok. 2 tys. $
Prywatna służba zdrowia niczego w Polsce nie rozwiąże. Rzekome składki, które zabierają Ci z wypłaty, gwarantuję Ci przejadłbyś lub rozwalił na pierdoły. A gdy przyszłaby operacja z tygodniowym pobytem w szpitalu, musiałbyś wziąć kredyt, które odziedziczyłyby Twoje dzieci. A co do wiecznego czekania na wizyty. Dziś nawet w prywatnych placówkach takich jak Medicover czy Lux Med do niektórych specjalistów czeka się miesiącami. A zdarzyło mi się usłyszeć, że do jednego specjalisty mogę dostać termin na lipiec 2016 r…
  • BO ARCHITEKTURĘ ORAZ POLSKIE MIASTA CHŁONIE SIĘ TU WSZYSTKIMI ZMYSŁAMI!
  – i nie mowa tu o blokowiskach czy nowych pseudo bliźniakach. Chodzi o te renesansowe kamieniczki, stare, pachnące historią budynki, miejsca pamięci narodowej, skanseny, urokliwe stare uliczki, cudne miasta i nie tylko te wielkie i znane ale i te mniejsze (np. Toruń, Cieszyn, Pszczyna, w zasadzie w każdym mieści znajdziecie wyjątkowe budynki); zamki, cerkwie, barokowe kościoły, figurki Maryi przy drodze, różnorodna architektura góralska, cerkiewna czy ta holednerska na Pomorzu.
…. W Stanach, może i mają skanseny pierwszych osadników, może mają zamki, w których podają pizzę albo gdzie gra się w jednorękiego bandytę, oczywiście mają też plastikowe piramidy czy wieżę Eiffla w LV, która rozmiarem zawstydza, gdy trzeba zapłacić ok. 30 $ za wjazd na punkt widokowy. Jest oczywiście piękny Boston, urokliwe rybackie Maine,  pagórkowate SF, drapacze chmur w NYC, wiktoriańskie miasta typu Cape May czy Santa Fe z hiszpańskim posmakiem. Jest przecież Nowy Orlean z fantastyczną francuską dzielnicą… Texas z kowbojskimi salonami.  Nic jednak nie wywarło na mnie takiego wrażenia jak np. Toruń. Co krok zatrzymywałam się, by ponapawać się pięknem kolejnej kamienicy, kolejnego zdobienia, kolejnej fasady itd. Nic w Stanach nie jest tak autentyczne i wyjątkowe jak nasza architektura! Dlaczego Polska jest przyjemna ?
  • BO MAMY SUPER RESTAURACJE!
Amerykańskie standardy w restauracjach są o wiele niższe niż w Polsce. Jedzenie zupy pho 75 na plastikowych krzesłach z zalanym sufitem to norma. Oczywiście są i te ładne, zwykle sieciówki typu Vapiano, cheescake factory czy super drogie, gdzie w koszt potrawy wliczony jest też wystrój, ale nie ma w USA ładnych restauracji na taką skalę jak w POlsce. Mało tego, że nasze restauracje sa przytulne często wyposażone w ogródek,  to potrawy jakie dziś się w nich serwuje są tak bogate i wyszukane, że nie trzeba w ogóle wyjeżdżać z kraju by zjeść dobrą kuchnię libańską, francuską czy włoską.
Jedzenie to prawdziwa uczta! Nasze owoce, chleby, sery, wyroby… wszystko ma głęboki, prawdziwy smak. A dżemy Łowicza mają tyle owoców, co żaden dżem w USA. Polskie przysmaki takie jak twaróg, kiszone ogórki czy kapusta nawet w polonijnych sklepach nie smakują tak dobrze jak w Polsce. Oczywiście są polskie konserwy, które w Stanach mają większość zawartość mięsa niż te same w PL, ale konserw raczej nie kupuję, nie narzekam zatem.
  • BO POLKI SĄ PIĘKNE i ZADBANE!
Stojąc na Dworcu Centralnym w W-wie przyglądałam się zmęczonym twarzom kobiet, które może nie były najmodniej ubrane czy uczesane ale miały w sobie to coś europejskiego, słowiańskiego. Ich rysy są tak delikatne, kości policzkowe tak subtelne jakich często nie spotyka się w USA. Mamy nadal wiele blondynek. O wyjątkowości naszej urody przekonałam się już kilka lat temu patrząc na pierwsze klasowe zdjęcie mojej starszej córki, która bardzo się wyróżniała swoimi blond włosami i jasną cerą spośród ponad dwudziestu ciemniejszych dzieci.
Warto w tym punkcie zaznaczyć, że nasza moda oraz asortyment w sklepach jest bardziej kobiecy i ładny. W Stanach kobiety ubierają się jednak inaczej.
Ponadto kobiety uznawane w Polsce za „otyłe” są amerykańskimi szprotkami. Odrosty w Warszawie to jednak chyba przeszłość. Nawet starsze panie, farbują regularnie włosy, malują przed wyjściem usta czy noszą ładną apaszkę. Polki są zadbane. Po więcej szczegółów odsyłam do art. Po czym poznam, że jesteś zadbaną kobietą.
  • BO MAMY WPOJONE, ŻE ŁADNY OGRÓDEK I CZYSTY DOM TO NASZA WIZYTÓWKA!
Przejeżdżając czasem przez polonijne miasta można od razu poznać, która dzielnica jest polska. Oczywiście firanki w oknach są pierwszą podpowiedzią, której nie wolno ignorować ale najważniejszym wyznacznikiem są okwiecone ogródki czy posprzątane obejścia. Wynieśliśmy to z Polski, gdzie od zawsze przywiązywało się dużą uwagę do wyglądu naszych mieszkań, ich remontów czy ulepszeń.
W Stanach wszystko jest byle jakie. Amerykańskie domy widziane na szklanym ekranie to zaledwie kilka procent. Większość Amerykanów nie przywiązuje uwagi do tego czy jakiś mebel pasuje do czegoś czy nie. Moi znajomi w odpowiedzi czy kupili sobie to jedno plastikowe krzesło na balkon odpowiedzieli: “Nie, to nasz sąsiad wyprowadzał się i go nam dał, no to wzięliśmy”. Polki zawsze były dobrymi gosposiami, umiały zadbać nie tylko o dzieci, obiad ale również o dom, zwłaszcza ten oczekujący na gości, pachnący domowym ciastem. A w Stanach… czasem jak zaproponują Ci szklankę wody to będzie dobrze. O standardzie mieszkań pisałam już TU
  • BO DA SIĘ TU JESZCZE WSZYSTKO ZAŁATWIĆ!
I to bez łapówek!  Raczej na wzbudzanie w recepcjonistach, urzędniczkach, nauczycielkach litości, na zasadzie grzecznej prośby, przymilenia się.
Czy to przy załatwianiu aktu urodzenia w Urzędzie, czy to zwolnieniu 2-letniej córki ze spania w przedszkolu, czy to wciśnięcie się w kolejkę z innym numerkiem niż wszyscy, czy odbycie w ciągu 3 tygodni kilkunastu nieumówionych wcześniej wizyt z lekarzami specjalistami, zrobienie 4 USG, 3 RTG, tomografii, kilkunastu badań z krwi itp. P.S. Ostatni przykład dotyczy prywatnej opieki medycznej, którą zapewnia mi mój pracodawca. Mimo, że najbliższe terminy były za miesiąc lub dwa, udało mi się dostać do każdego lekarza. W ramach dygresji pozwolę sobie dać Wam radę przy podejmowaniu nowej pracy. Jeżeli macie wybór pracować za trochę mniejsze pieniądze w firmie, która daje pakiet socjalny typu ubezpieczenie lekarskie i siłownia. Nie zastanawiajcie się, mimo, że też czasem trzeba poczekać w kolejce, warto. Poziom usług jest bardzo wysoki a przez to wasz komfort życia wyższy.
  • MAMY SUPER PLACE ZABAW i kąciki dla dzieci w restauracjach.
Jako matka, zwracam uwagę na zaplecze do wychowywania dzieci. Nie ukrywam, że Stany nadal mają o wiele więcej do zaoferowania jeżeli chodzi o rozrywki, muzea, kluby, itd. Muzea typu Smithsonian jeszcze długo nie będziemy mieli w Polsce. Dobrą nowiną jednak jest to, że na taką skalę jak w Polsce, nie ma tu tylu ładnych i bezpiecznych placów zabaw. W dużych miastach są lepsze i gorsze i te najlepsze też są ale dopiero w Polsce zauważyłam, jak place zabaw nawet na wsiach, potrafią być kolorowe, nowoczesne i dodatkowo wyposażone w kącik dla rodziców do ćwiczeń (tzw. siłownie na powietrzu). Tego w stanach na taką skalę nie ma!!!
Innym powodem dlaczego Polska jest wrażliwość właścicieli restauracji na potrzeby rodziców. Rewelacyjnie wyposażone toalety czy specjalnie przygotowany kącik z zabawkami jest czymś rzadko spotykanym w Stanach.
  • BO stety/ niestety NASI DZIADKOWIE CHCĄ ZAJMOWAĆ SIĘ NASZYMI DZIEĆMI I POMAGAĆ.
Podrzucanie dzieci babci to typowo polski model. W Stanach, każda babcia wypina się na młodych, wyciągając z torebki kalendarzyk, z którego wynika, że  w pon. nie może zająć się dziećmi bo ma jogę, we wtorek ma kółko szydełkowania, w środę ma spotkanie z koleżanką, w czwartek i piątek jej nie pasuje i w zasadzie najlepiej, żebyś następnym razem zadzwoniła dwa tygodnie wcześniej, żeby ona mogła sobie wszystko ustalić. A czasem i dwa miesiące wcześniej (jak przytrafia się mojej znajomej, która wyszła za Amerykanina).
W Polsce mamy kochane oddane mamy i babcie, którym od małęgo wpajano, że rodzina jest najważniejsza i że dzieciom trzeba zawsze pomóc.
W podsumowaniu, polską domeną jest narzekanie, psioczenie, przecietny Polak jest wiecznie niezadowolony, wiecznie kapryszący jak to w tej Polsce jest źle. Jest wiele rzeczy, których nie dostrzegamy i nie doceniamy z racji tego, że od zawsze z nami były. Emigracja uczy pokory i szacunku do swojego kraju. Życzę Wam, żebyście i bez emigracji poczuli, że macie szczęście żyć w dobrym kraju, w kraju, w którym właśnie teraz dzieje się to wszystko, co działo 15/20 lat temu w Ameryce. Dziś Stany nie są już takie fajne jak kiedyś. To w Polsce trwa renesans!

Jeżeli spodobał Ci się artykuł pt. Dlaczego Polska jest fajna? Zaglądaj na Papugę. Jeszcze w tym miesiącu opublikuję cz. 2  – niestety mniej przyjemną – pt. 7 grzechów Polaków.

Share

Comments

  1. Droga Papuga ..jak zawsze fajnie napisane :^) temat rzeka .. hihi jak to często bywa pamięta się puentę najlepiej :^) .. ponieważ jestem tu za oceanem już ćwierć wieku .. śmiem powiedzieć, że tak jak i Polska to i Stany są dużo fajniesze niż 25 lat temu .. o tak nawet bardzo … otóż 25 lat temu nie można się tutaj było napić kawy (po wejściu do kawiarniu czy restauracji było Espresso who?) … to jeszcze przed SBUX revolution, któe ‘dało’ espresso i latte masom …nie można było kupić zdrowej żywności w WholeFoods czy Trader Joe’s ..piwo to było tylko Bud .. a teraz mamy rewolucję microbreweries .. z winem też było różnie a teraz CA czy OR są w czołówce świata … Stany są też dużo bardziej bezpieczne niż 25 lat temu .. skala poważnych przestępstw zmalała o połowę … kiedy byłem 24 lata temu w Twoim DC … uwierz mi to miasto wyglądało dużo inaczej niefajnie wtedy :^)

    w sprawach medycznych sporo się zmieniło poprzez ACA (Obamacare) …wielu ludzi uzyskało subsydiowane ubezpieczenie a Medicaid Expansion dało ubezpiecznie wielu innym … ale nawet przed tym .. legendy o odmowie przyjecia na pogotowiu to urban legends .. być moze bywa to różnie w innych stanach ale w TX pogotowie nie może odmówić nikomu przyjęcia bez względu na ich status …już jakiś prawnik na pewno dobrał by się im do .. rachunek po prostu nie będzie zapłacony ..dlatego koszty są takie wysokie bo Ci co płacą poprzez ubezpiecznie płacą z tych co nie płacą :^) …każdy ‘county’ ma też szpital utrzymywany z podatków gdzie przyjmuje się każdego niezalażenie od ich statusu ubezpiecznia

    inne sprawy jak wygląd restauracji czy domów to trudno generalizować .. bywa tak jak napisałaś ale bywa bardzo inaczej też .. tam gdzie zaglądam jest raczej inaczej :^) całkiem ładnie i smacznie … a domy też jest bardzo różnie ..no właśnie tak jak z ubiorem ludzie mało się przejmują co inni o nich myślą poprzez widok :^) ..fajnie z tym krzesełkiem plastykowym .. niesamowita popularność wyprzedaży garażowych to jest jeszcze z czasów pionierskich .. tak tu było od początku … jak kiedyś u kogoś napisałem, ktoś kto myśli, że Stany czy Kanada to takie europejskie kraje na steroidach może się mocno pomylić ..to prawda większość ludzi wygląda po europejsku ale często myślą inaczej bo to ci ‘wyjechani’ są albo ich wnuki prawnuki no i tak ja napisałaś różnorodność ludzi i ich wyglądu jest uderzająca poprzez to, że to jest po prostu kraj emigrantów

    a teraz do rzeczy .. uwielbiam odwiedzać Polskę i widzieć jak się zmienia i pięknieje w oczach ..
    to tutaj napisałem na innym blogu i pozwolę sobie tu przytoczyć bo Polska jest fajna!!!

    Polska nie jest już żadnym Kopciuszkiem Kraków konkuruje o inwestorów IT na równi z Dublinem .. wiem to tym dobrze z rynku IT tu w Stanach .. wiele rejonów w Polsce jest zamożniejszych i szybciej rozwijających się niż rejony starej Unii w Portugalii, Hiszpani czy płd Włoszech czy niektórych Francji o Grecji już nie wspominając .. a myślę, że są i takie rejony płn wsch Anglii gdzie daleko od Londynu i pracy i żadnych prespektyw na takową nie ma

    Jestem w Polsce 3 czasem 4 razy w roku by odwiedzać Rodziców i jestem wielkim kibicem zmian na lepsze, które wiedzę wszędzie nawet w urzędzie dzielnicowym gdzie pani z uśmiechem wydała mi nowy dowód osobisty … w Warszawie czy Krakowie – raj dla wege ! Podziwiam nowe wygodne autobusy tramwaje metro i pociągi Podróżuje się na prawdę fajnie W miastach jest czysto i po prostu są zadbane Dużo kwiatów i ta zieleń parków i skwerów tak dobrze zadbana w porównaniu do Stanów Wiem, że ludzie narzekają porównujac się do Szwajcarii czy Austrii ;^) ale ja im mowię, że gdyby Polskę przenieść do Ameryki Płd to byłby najzamożniejszym krajem bardziej zamożnym niż Chile Podobnie gdyby Polskę przenieść do Azji tak myślę a i wiele stanów w Stanach mogłoby pozazdrościć Polsce :^) Ale jest coś co mnie bardzo smuci Nadal wiele nietolerancji czy tez ksenofobii, którą rozdmuchują i wykorzystują ciemne siły polityczne dla swych celów. Bardzo chciałbym aby Polska powróciła do tradycji Złotego Polskiego Wieku nie tylko w zamożności ale i w tolerancji dla innych

    • Oj Peregrino, Ty mój głosie rozsądku. Zawsze jestem rada, gdy widzę, że mogę liczyć na Twój obiektywny głos w dyskusji, który często mnie poskramia i ukazuje problem z drugiej strony. Bardzo cenię twoje „ćwierćwiecze” amerykańskiego doświadczenia :). Dzięki niemu, mam wrażenie, „Papuga” jest bardziej autentyczna i aktualna. Dlatego w tym miejscu nie tylko Tobie ale i wszystkim naszym rodakom – emigrantom, którzy wypowiadają się pod moimi tekstami składam najszczersze wyrazy uznania i sympatii. Wszystkich was rozpoznaję i cieszę się z Waszej obecności na przeróżnych kanałach socjalnych.

      Wracając do tematu, super podsumowałeś to co kiedyś było i jest w Stanach. Co do samego DC, wierzę, wierzę…, czytałam o tym trochę. Są dzielnice, gdzie jeszcze 5 lat temu taksówkarze nie chcieli brać kursów. Anacostia ma na imię miejsce, gdzie człowiek nadal nie czuje się bezpiecznie i nawet przechodząc z budynku do samochodu ma się ciarki na plecach. W zasadzie do tej pory, gdy tam jestem, raczej nie dochodzę do samochodu tylko nerwowo dobiegam do niego, zatrzaskuję drzwi jednocześnie wciskając guzik blokady wszystkich drzwi 🙂

      Co do opieki zdrowotnej oraz płacenia rachunków. Te kwoty, które podałam są prawdziwe. Masz rację, że wielu ludzi ich nie płaci. Zwykle tych, którzy i tak są już na dnie finansowym, mają 10 kredytowych kart, mnóstwo długów itd. Racja, że nie musisz mieć ubezpieczenia w żadnym szpitalu. Jedyne co zmienia fakt to zera na rachunku, który otrzymasz kilka tygodni po zabiegu.
      Różnica polega jednak na tym, że my Europejczycy, wiemy, że musimy rachunki płacić, a jak nie zapłacimy, przyjdzie windykator i sprzątnie nam z domu np. telewizor. W Polsce to świetnie funkcjonuje. Za niezapłacone mandaty, nakazem sądu po krótkim czasie, należność plus kara ściągana jest z Twojego konta. Mając polską mentalność nigdy bym nie pomyślała, żeby udawać, że nie mam rachunku do zapłacenia. W obawie o moją historię zadłużeń, potencjalny brak wierzytelności przy kredytach itp. bałabym się mieć coś wpisane w „papierach”. Popraw mnie jeżeli się mylę ale wydaje mi się, że Amerykanie zawsze mając jakieś długi np. w mandatach, przeprowadzając się do innego stanu, od ręki dostaną nowe prawo jazdy a poprzednie mandaty będą ciążyły na nim tylko w poprzednim stanie. Czyli co to kogo obchodzi.
      Ja niestety za mandaty w DC byłam nękana telefonami. Czyli jednak utwierdziłam się w europejskim przekonaniu, że należy płacić swoje rachunki.
      Przy rachunkach medycznych oczywiście można się targować. Ubiegać o zmniejszenie kwoty. Gdy negocjator dzwoni do Ciebie z propozycją, że jeżeli uiścisz opłatę jeszcze w X czasie z 90 tys. będziesz musiał zapłacić jedyne 8 tys. jest lepszą taktyką niż wpisywanie wszystkiego na straty. Inną sprawą jest zawyżanie rachunków za ten sam zabieg, który w jednym szpitalu może kosztować 200 $ a w innym 20 tys. No ale to chyba Ty sam pewnie jesteś lepszym znawcą tematu.

      Miło również było usłyszeć, dlaczego Polska jest fajna z Twojej perspektywy. Zapomniałam wpisać komunikację miejską, pendolino, tanią kolej itd. mimo, że miałam to w brudnopisie…. pewnie dlatego, że tekst powstawał na lotnisku między drzemkami mojego brzdąca.

      A co do tolerancji – temat zostanie poruszony w następnym art. z tego cyklu 🙂 Spisałam kilka smacznych cytatów, które usłyszałam z ust moich rozmówców.

      • Droga Papuga .. bardzo dziękuję za odpowiedź i chwała Ci za to, że odpowiedasz To jest bardzo miłe Brawo.

        Tak zgadza się, że my Polacy czy szerzej Europejczycy mamy głęboko zakorzeniony stres długów itd .. w Stanach już od czasów pionierskich chyba było troszkę inaczej stąd całkiem rozsądne prawo ochrony człowieka w przypadku deklaracji bankructwa itd .. dzięki temu szpitale czy banki wiedzą, że muszą się jakoś dogadać bo inaczej dostaną figę ..dlatego te olbrzymie liczby na rachunkach to jest taka raczej abstrakcja …
        w żadnym wypadku nie można ‘wejść’ na konto konsumenta lub mu jakieś pieniądze zabrać (być może z wyjątkiem płatności na dzieci ale to się różni w różnych stanach) .. dlatego jest też coś takiego jak ‘homestead’ czyli ochrona domu przed długami (za wyjątkiem mortgage oczywiście) ..

        ale ja miałem na myśli, że też i to, że wiele stanów ma takie prawo, że Ci na prawdę biedni, których nie stać na żadne ubezpieczenie po prostu idą do tzw ‘County Hospitals’ .. nie nikt nie umiera na ulicy :^) .. wiele stanów ma takie prawa ..’indigent health care’ tu jest w CA ale TX ma podobne
        https://en.wikipedia.org/wiki/Welfare_in_California#Indigent_programs

        oczywiście jak kogoś stać na wykupienie ubezpieczenia to powinnien je wykupić (na tym polega ACA) bo inaczej nie jest łatwo .. także dzięki ACA ubezpieczalnie nie mogą kogoś spławić bo ma raka na przykład

        ja wracam do Pendolino już za dwa tygodnie tak się akurat złożyło ..
        bardzo ciepło pozdrawiam ! :^)

        • no i dodam jeszcze o Polsce, że moja wiara w to że jest i będzie lepiej to nie tylko słowa bo mam za jakiś czas zamieszkam w Polsce przynajmniej na część roku .. ot taka skromna inwestycja w sensie czasu i wysiłku ale też i funduszy :^)

          • Potrafię sobie wyobrazić Twoją radość i podekscytowanie. “Cieszę się dla Ciebie”, jakby to tu powiedzieli. Szczęśliwego lotu życzę.

  2. Swietnie napisane. Czasem trzeba nabrać dystansu, w tym równie z tego w km aby docenić, to co oczywiste się wydaje !

    • Wznieśmy zatem toast za bardziej optymistyczną i świadomą swoich plusów Polskę 😉 P.S. Kasia, ty może zostaw do siebie jakiś namiar 🙂

  3. Bardzo, bardzo się cieszę, że zaczełaś od plusów. Bo zgodnie z naszą tradycją, powinnaś najpierw ponarzekać 🙂 Miło się to czyta, nie sposób się nie uśmiechnąć. Niestety, mam zupełnie odwrotny “feedback” od znajomych, którzy jeżdżą częściej do Polski. Jeżdżą, narzekają, w końcu przestają jeździć, bo “po co”, bo “drogo” i takie tam. Z niecierpliwością czekam postu o grzechach!

    • Widzisz, trochę mnie już ta Ameryka sobie wychowała 😉 dlatego pewnie zaczęłam pozytywnie 😉

      Zastanawiam się z czego może wynikać nastawienie Twoich znajomych? Czy z tego, że chcieli kupować drogie, oryginalne produkty, które tu mają za grosze? Czy z tego, że Polacy nadal narzekają i oczekują, że dalej wierzą w mity, że Ameryka to Eldorado, więc skoro przyjeżdża wujek z Hameryki, można czegoś oczekiwać? A tym czasem, nie zarabia się tu już tyle, co kiedyś i przelicznik dolara też jest inny? Tego, że niestety może mają świadomość, że trudno byłoby im na nowo zaczynać i w rzeczywistości nie mogą wrócić do kraju? Kurczę, mam tyle różnych przypadków wśród swoich znajomych, że trudno mi wygenerować jedną hipotezę.

      Odcinek o grzechach będzie z pieprzykiem 😉

      P.S. Ty wiesz, że do momentu przeczytania Twojego postu o Staples i Office …. nigdy nie robiłam tam szkolnych zakupów?? Dzięki za sprzedanie dolarowego bonusa 😉

  4. Faktycznie dobrze, że zaczęłaś od plusów. Z przyjemnością się to czyta. Faktycznie Polska przez ostatnie kilkadziesiąt lat bardzo się zmieniła. Najmniej oczywiście widzą Ci, którzy na stałe nadal tu mieszkają. Twierdzą, że wszystko co jest zagranicą jest lepsze, fajniejsze. No cóż my tak mamy. Ale jak już wyjedziemy zaczynamy odkrywać plusy w naszym Kraju. Sama widzę wiele pozytywnych zmian, szczególnie w dużych miastach, co raz więcej zieleni, fajnych restauracji, pubów, sklepów. Co raz lepsza komunikacja miejska. Choć często dokuczają korki, trudności z zaparkowaniem samochodu, wysokie opłaty parkingowe i nie zawsze uprzejmie urzędniczki, ale i tak jestem fanką mojego Kraju. Dobrze mi się tu mieszka, jestem właśnie tu szczęśliwa, bo tu jest mój dom, rodzina, przyjaciele i znajomi.

    • No właśnie, gdy siedzimy we własnym sosie, nie mamy porównania. Wszystko o czym piszesz, jak wiesz, miałam okazję w ostatnim miesiącu doświadczyć. O matuchno, te wszystkie boskie restauracje, piękne zadbane skwery… Myślę, że już w podstawówce, powinni wprowadzić dzieciom lekcje pt. Jak nauczyć się doceniać to co masz i czerpać z niego przyjemność, żebyś był spełniony i szczęśliwy.

      Jeden ze znajomych był ostatnio na pewnych wyspach w Azji. Jeszcze nigdy nie widział takiego ubóstwa, takiego brudu, nigdzie nie doświadczył takiego dyskomfortu, mimo, że był nawet w krajach wojny. Na moje pytanie: Czy warto było jechać i czy pojechałby drugi raz, odpowiedział: To była największa lekcja wdzięczności i uznania do własnego kraju. Warto tam jechać, by zobaczyć jakim wspaniałym miejscem na ziemi jest Polska.

      A co do samej komunikacji, też miałam o niej napisać, ale w ferworze przesiadek samolotowych umknęło mi to. Może jeszcze dodam akapit o tym oraz o … parkingach… na które narzekasz 😉

  5. Jeszcze dodałabym, że kontakty miedzyludzkie sa u nas oparte na szczerych emocjach. Nie wiem jak jest w US (zakładam, ze podobnie), ale w Kanadzie wszyscy się Ciebie pytaja How are you a mało kogo to interesuje. Ludzie się ze soba “kolegują”, ale ciężko kogoś nazwać prawdziwym przyjacielem. Jest rezerwa i dystans. Żeby spotkac sie z kolezanką na kawe – ja musze umawiac się tydzień dwa wcześniej. W Polsce dzwonie i mówię- wpadne do Ciebie, pogadamy? Nie ma problemu. W Kanadzie to nie przechodzi, że nie wspomne o niezapowiedzianej wizycie. Mam tu tylko jedną bliską mi osobę, która coś takiego robi, ale ona generalnie jets wyjatkowa równiez pod wieloma innymi względami, no i ma polska krew 😉

    • Oj Ty moja Flipendo!!! Masz absolutną rację i pewnie jeszcze 2 lata temu wpisałabym to na pierwszym miesjcu.

      Dziś jednak, nauczyłam się, że tu taki brak głębokich więzi, zobowiązań do mówienia wszystkiego swoim najlepszym przyjaciołom z powinności, wysłuchiwania ich wszystkich problemów, narzekań, plotek itd. nie zawsze jest wygodne. Ani dla nich ani dla mnie.

      Tak jak pisałam w tekście How are you I don’t care.http://www.papugazameryki.pl/how-are-you-i-dont-care/ cenię sobie w tych znajomościach sferę prywatności, ich szacunek do tego, że zwyczajnie, może nie chcę o czymś mówić. Jeżeli nie poruszam jakiegoś tematu to oni nie naciskają, nie oczekują, nie wymagają,… jako dowód przyjaźni, nie osądzają. JEdnocześnie, nadal nie mam problemu z moimi polskimi znajomymi, uwielbiam ich słuchać i doradzać. I tak samo tu, w środku jestem nadal Polką, gotową wysłuchać wszystkiego co im leży na sercu. Gdy ktoś z tego korzysta, traktuję to jako komplement, jako dowód, że ktoś darzy mnie mega zaufaniem.

      Nauczyłam się zatem żyć z tym, że od pilnowania dzieci są nianie, że od dojeżdżania na lotnisko o 4 rano są taksówki, a od głębszych tematów są takie osoby jak mama, babcia, ciocia, siostra albo psychoterapeuta. Lubię w amerykańskich kontaktach to, że spotkania służą tu przyjemnym, poznawczym rozmowom, po których wracasz z pozytywnie naładowanymi bateriami, uśmiechem i wrażeniem, że “było miło, musimy to powtórzyć”. O tylu fajnych sprawach gadaliśmy.

      Takie spotkania są również dla przeciętnego Polaka ( który potrafi np. w pociągu opowiedzieć swojej przypadkowo spotkanej koleżance z podstawówki cały życiorys, łącznie z historią o ojcu alkoholiku, wojną z rodzeństwem o mieszkanie itp. ) trochę wymagające. Trzeba się przestawić.

      Trzeba nagle porozmawiać o czymś innym, neutralnym, ciekawym. Czy to o książkach, podróżach, wynalazkach, ostatnich wydarzeniach kulturalnych, czyli ogólnie na tematy poznawcze – Niekoniecznie personalne. 🙂

      Ale masz rację, na długą metę, może być to dla Polaka, przyzwyczajonego do głębokich więzi i zobowiązań w przyjaźni, bardzo denerwujące. Zwłaszcza, gdy masz wpisane tu dożywocie. Moje stanowisko wynika chyba tez z tego, że jedną nogą siedzę w Polsce, gdzie, jeżeli chcę, mam do kogo zapukać.

      Jednak po amerykańskich doświadczeniach, nie będę miała w Polsce już odwagi, obarczać swoich znajomych, sąsiadów głupimi prośbami, które kiedyś uznawałam za dowód przyjaźni.

  6. Z przyjemnością czytam Wasze komentarze. Naprawdę wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć. Szczególnie jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, koleżeństwo, przyjaźnie i porównać sobie z tym co jest u nas. Zawsze powtarzam, że co kraj to obyczaj i tak jest. Moim zdaniem to dobrze, że w wielu krajach do pewnych kwestii podchodzi się w różny sposób. Dzięki temu, że ludzie są inni, a obyczaje też wyglądają inaczej, powoduje, że świat jest taki ciekawy i chce się go łykać pełnymi garściami. Jakie życie byłoby nudne, gdyby wszędzie byłoby tak samo. Co do kontaktów, to przyznam, że lubię jak moi znajomi czasami wpadają nieoczekiwanie, oczywiście piszę o ludziach z którymi jestem w bliskich kontaktach. Takie spontaniczne spotkania bywają naprawdę fajne. Nie nadużywamy tego, bo wiadomo: praca, domowe obowiązki, dzieci, itd. Ale jak się spotkamy to pogaduchom nie ma końca. Szczególnie fajne są babskie spotkania. Choć jak się spotkają prawniczki, oj, to ciągle o prawie :-))). Zawsze jednak można się czegoś ciekawego dowiedzieć.

    • Tak Monique, ja też lubię te wszystkie rozmowy zakulisowe. Cieszę się, że zawsze dorzucacie coś ciekawego od siebie. Czasem chwalicie, czasem ganicie ale zawsze ta ocena jest konstruktywna i wnosząca coś nowego do dyskusji.

      A co do spontanicznych wizyt u znajomych… rzeczywiście brakuje mi tego tutaj. Jedynymi osobami, które dostosowują się do tych zasad są moje dwie sąsiadki.. o dziwo nie Polki. Jedna jest z Iraku, gdzie wpadanie do kogoś bez zapowiedzi jest normą oraz druga -Amerykanka z niemieckimi korzeniami – która i tak jest ewenementem na skalę światową 😉

  7. Droga Papugo,
    Ja z tymi plusami w zupełności się nie zgadzam, ale to chyba temat rzeka, więc nie mam pojęcia czy w ogóle zaczynać moje “veto” 😛 Jestem narzekającą Polką, mam prawo do nie zgadzania się i twierdzenia, że jest zupełnie inaczej i …gorzej!
    Ale cieszę się, że Tobie wizyta się podobała. Czekam na 10 grzechów, coś czuję, że tam lepiej się odnajdę w komentowaniu heheh

    Buziak

  8. Witam ciekawy wpis i to optymistyczny. Jakby się zagłębiać dogłębniej to Polska to raczej złożony kraj. No i oczywiście więcej jest obecnie plusów, nie mniej też jest dużo do zrobienia. Prawda jest też, że na tle innych krajów pod różnym względami wyglądami lepiej 🙂 . Chyba puenta wychodzi z tego, dobrze jest jak jest, ale zawsze można zrobić by było lepiej 🙂 . Pozdrawiam.

    • Oj jest do zrobienia, jest, jak wszędzie 🙂 ale jest do chwalenia równie dużo. Łącznie z przyrostem gospodarczym, który jako jedyni w Europie mamy ok. 20%

  9. […] opozycji do mojego wcześniejszego artykułu pt. Dlaczego Polska jest jednak fajna?, dziś publikuję, wyczekiwany przez niektórych, tekst omawiający małe i duże grzechy Polaków, […]

  10. Tak, Polska jest fajna, nawet bardzo. Na chwilę, na wypad i z daleka. Im dalej, tym fajniejsza, im krócej, tym piękniejsza. 🙂 Serdeczności.

  11. […] znam z autopsji to jak już pisałam w art.  Po czym poznam, że jesteś zadbaną kobietą oraz Dlaczego Polska jest jednak fajna. , Polki mają nieporównywalnie lepszy styl i zapotrzebowanie na estetykę niż przeciętne […]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Close