Żałuję, że zjadłam swoje łożysko…

Żałuję, że zjadłam swoje łożysko...

Wymysły am. matek – celebrytekm, które – w imię większej produkcji mleka, walki z poporodową depresją oraz dla wartości odżywczych – zjadają swoje łożysko.

Dwa dni temu, w dodatku “Zdrowie” Washington Post, natrafiłam na nagłówek:  “Czy zjesz swoje łożysko?”

Dżizys! – jęknęłam zniesmaczona –  co za pomysł! Jak można być kanibalem a do tego jeść coś, co chroni dziecko przed zatruciem i jednocześnie gromadzi wiele bakterii czy szkodliwych związków z pokarmu matki?

Wymysły matek celebrytekm, które w imię większej produkcji mleka, walki z poporodową depresją oraz dla wartości odżywczych, zjadają swoje łożysko, zaskakuje nie tylko mnie ale – jak się okazało w dalszej części artykułu – także i samych am. lekarzy.

“Badania nie potwierdzają tezy, że matki mogą poprawić swoje zdrowie przez zjadanie łożyska, mówi Crystal Clark, jedna z autorek eksperymentu opisanego w periodyku ” Archives of Women’s Menal Health”.  Mało tego, wszczęto już badania, które mają sprawdzić, czy zjadanie ugotowanego, upieczonego lub sproszkowanego organu, nie jest szkodliwe. Inną alternatywą dla zmiksowanego w szejku kawałka ludzkiego mięsa jest ich sproszkowana forma w postaci tabletek, które jak donosi również Newsweek, kosztuje ok. 200 $ i jest praktykowane na masową skalę.

Kapsułki ze sproszkowanym łożyskiem. zdj. https://www.flickr.com/photos/danox/1559487838

Kapsułki ze sproszkowanym łożyskiem. zdj. https://www.flickr.com/photos/danox/1559487838

Ekomatki, czyli zwolenniczki powrotu do natury, które praktykują placentofagię, twierdzą, że człowiek jest jednym z nielicznych ssaków, które nie zjadają łożyska. Za kolejny argument przywołują chińską medycynę, w której praktykowano taką terapię. Uśnieżenie bólu poporodowego, antydepresant, zastrzyk antyoksydantów czy lepsza laktacja, bomba żelaza to tylko rzekomo niektóre profity.

Najbardziej porządaną formą konsumpcji jest zjadanie surowego mięsa, najlepiej zaraz po porodzie. Wiele z miłośniczek delikatesów zabiera łożysko do swojej zamrażarki, gdzie pyszniutki krwisty steczek będzie czekał na kolejne załamanie nerwowe pacjentki.  Jak poucza Marlene – jedna z uczestniczek dyskusji na forum dla am. matek, “Możesz je pokroić na maluteńkie kawałeczki i zamrozić. Za każdym razem wyjmuj tylko jeden kawałek. Całość powinna starczyć na kilka miesięcy”.

Jednak większość praktykujących proceder, w drodze kompromisu decyduje się na łykanie kapsułek z proszkiem z zasuszonego organu, co – jak twierdzą lekarze – nie ma nic wspólnego z zachowaniem zwierząt, na które powołują się zwolenniczki tej idei.

Sprawa oczywiście nie jest nieznana w Polsce, bo pol. media pisały o nich już w 2012r. Ostatnio jednak ww. psychiatra Crystal Clark – specjalizująca się w badaniu złego nastroju poporodowego na Northwestern’s Asher Center for the Study and Treatment of Depressive Disorders, wszczęła badania na temat zalet i potencjalnego zagrożenia tej praktyki.

Jak do tej pory nie wiadomo jakie techniki przygotowania oraz ilość spożywanego organu jest bezpieczna. Forma przenoszenia oraz przetrzymywania również nie jest bez znaczenia. Kobiety w połogu najczęściej polegają na swoich położnych/ doullach, które zwyle odpowiedzialne są za  przygotowanie strawy

W internecie pojawiły się wyznania matek, które żałują, swojej decyzji.

“Teraz wiem, żałuję, że zjadłam swoje łożysko. Jestem bardzo rozczarowana sobą, że pozwoliłam aby lęk i niepewność  spowodowały, że zrobiłam coś potencjalnie groźnego bez wcześniejszego upewnienia się o naukowych rekomendacjach. Łożysko jest niesamowitym organem i należy mu się uwaga ale podobnie jak wyrostek robaczkowy czy inne organy, których organizm naturalnie się pozbywa, nigdy nie powinny wrócić do środka ponownie”.  – pisze Nancy Redd – autorka książek “Diet Drama” , “Body Drama”. na NYTimes Blog 

Blogerka Vivien pisze o skutkach ubocznych swoich tabletek, które przyjmowała przez kilka tygodni. Nieustanne lęki, uczucie przerażenia, brak apetytu, bezsenność to dolegliwości których próbuje się pozbyć.

Osobiście słyszałam o kremach odmładzających z łożyskiem, słyszałam o tradycji sadzenia drzew na łożysku, czy jak w Afryce o zakopywaniu organu, co ma przynieść w przyszłości szczęście dziecku i matce. Nie słyszałam jednak, żeby jakakolwiek forma kanibalizmu była tak usprawiedliwiona… Zwłaszcza, że nagroda za jedzenie krwistego steku czy kapsułek, z perspektywy matki 2 dzieci, wydaje mi się bardzo trywialna.

A co Wy o tym sądzicie? Czy spotkałyście jakieś matki, które miały inne zdanie na ten temat?

Na poniższym filmiku jak wygląda cały proces przygotowywania kapsułek.

WIĘCEJ ARTYKUŁÓW DLA RODZICÓW, DZIADKÓW czy innych osób wychowujących bądź mających kontakt z dziećmi, znajduje się w STREFIE RODZICA

Ludzkie łożysko, którymi zajadają się takie celebrytki January Jones, K. Kardashian, K. Lowry, Holly Madison zdj. wikipedia/commons

Ludzkie łożysko, którymi zajadają się takie celebrytki January Jones, K. Kardashian, K. Lowry, Holly Madison zdj. wikipedia/commons

Share

Recommended Posts

Comments

  1. Sorry, dla mnie paranoja… Dobra reklama i wszyscy wierzą w bzdury, a ktoś zarabia..

  2. Jeśli bym zeżarła, to z czystej ciekawości. O ile przełamałabym wewnętrzne ała. To nie tylko kanibalizm – to autokanibalizm! Creepy.

    • Łożysko ostatnio zrobiło się trendy. O jedzeniu tego organu słyszałam juz dawno, najczęściej o formie suszonej (hmm, może stworzyć przepis o łożysku na grilla? Tego jeszcze nie było!).. Jednak według nowej mody, zanim się łożysko zje to…trzeba zrobić mu sesję zdjęciową! Taaaaak, teraz nie tylko robi się zdjęcia dzieciątku, ale i łożysku. Ostatnio widziałam łożysko na polanie i na plaży. 😉

  3. To jest CHORE! Sorry ale to pierwsze okreslenie jakie przychodzi mi do glowy.

    • Tak, wielu tak sądzi… Na szczęście lekarze już donoszą, że ten proceder nie przynosi obiecanych skutków… może zatem zniechęci to naiwne kobiety, które zwykle przekonywane są do tego przez swoje doulle czy położne.

  4. Ktoś ostatnio opowiadał mi o tym “trendzie”, a ja byłam pewna, że się ze mnie nabija, że nikt by na nic takiego nie wpadł.
    PS. Trochę creepy ten post zaraz nad postem o śniadaniu dla małego Amerykanina xD

  5. kurde zrobiło mi się niedobrze, a przecież nie należę do wrażliwców. Na szczęście nie chcę mieć dzieci, ale gdybym nawet miała to nie zjadłabym o nie…

    • No Rene 🙂 Myślę, że każdy jest na jakimś etapie w swoim życiu. Wiek, upływ czasu nie zmieniłby jednak mojej postawy do wyżej opisanego tematu ale co do dzieci… myślę, że może Ci się to przytrafić. Znam wiele matek, które zawsze zapierały się, że nie chcą mieć dzieci, dziś 85% jest matkami. Początki jednak nie są łatwe… ale posiadanie czegoś takiego jak wzajemna bezwzględna miłość do drugiego małego człowieka jest czymś, czego chyba nie da się wyobrazić między mężczyzną i kobietą.

Leave a Reply to chmurykultury Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Close