Jak dziękować po amerykańsku?

Jak dziękować po amerykańsku?

Dostałeś prezent na urodziny? Sąsiad pomógł Ci z zakupami? Wróciłeś z przyjęcia, na którym świetnie się bawiłeś? Jesteś wdzięczna nauczycielce? A może cieszysz się, że na waszym niedawnym weselu dopisali goście? Co w takiej sytuacji zrobiłby przeciętny Amerykanin?d Na wszystko odpowiedź jest jedna: Kartka z podziękowaniem czyli „THANK YOU” NOTE!

“Thank you note” to nic innego jak własnoręcznie wypisana, ładna kartka z fabrycznie nadrukowanym słowem “Dziękuję”. Tradycja wysyłania pisemnych podziękowań przywędrowała do USA razem z niemieckim imigrantem Pouisem Prang, który przywiózł ze sobą pierwsze tego typu kartki w 1856r.

Dziś, mimo ery internetu, kartka z podziękowaniem jest w Stanach nadal prawdziwym szaleństwem i biznesem! Wybranie jednej kartki zajmuje przynajmniej kilkanaście minut. Asortyment potrafi obezwładnić klienta bo w niektórych sklepach, sekcja z “Thank you notes” zajmuje nawet całą ścianę.

Kartka z podziękowaniem firmy Paperfinger

Ta kartka z podziękowaniem dla weselnych gości została zobiona na specjalne zamówienie z okazji zaślubin Felicji oraz Zacha, zrealizowana przez firmę Paperfinger.

Nadawcą ww. kartek może być każdy, pod byle pretekstem i z byle jakiego powodu.

Poniżej kilka podpowiedzi jak dziękować w amerykańskim stylu: 

1. Gdy niedawno byliście gościem na przyjęciu, wyślij kartkę  np. z tekstem:

  • Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie. Wspaniale się bawiliśmy… no i to przepyszne jedzenie! Jak u Ritza! Następnym razem zapraszamy do siebie. 

2. Gdy jesteście wdzięczni gościom za przybycie na Wasze wesele czy inną uroczystość typu chrzciny, pogrzeb, itd:

  • Serdecznie dziękujemy, że mogliście być z nami w tak ważnym dla nas dniu. Mam nadzieję, że wiecie, że to dzięki Wam, nasz ślub był wyjątkowy. 
Jeden ze śmieszniejszych przykładów am. thank you note. Podziękowanie za nóż, który nadawca dosał w prezencie.zdj. flickr/esteban

Jeden ze śmieszniejszych przykładów am. thank you note. Podziękowanie za nóż, który nadawca dosał w prezencie.zdj. flickr/esteban

3. Kartka z podziękowaniem, gdy otrzymujecie prezenty:(tu jest dosyć śmiesznie, zwłaszcza, gdy w prezencie dajecie kilka drobnych rzeczy, bo Amerykanie mają tendencję do wymieniani na ww. kartce, wszystkich otrzymanych podarków. Tak mi się przytrafiło, gdy nie znając jeszcze tutejszych tradycji, jak opętana szukałam “jeszcze czegoś fajnego” no bo “na roczek dziecka to nie wypada iść tylko z zawieszką od swarovskiego, no a jak jeszcze do Amerykanów…” O tej mojej gafie pisałam już chyba Tu

  • Bardzo dziękuję za piękny wisiorek z konikiem na resorach. Będziemy ubierać go Amelce podczas każdych Świąt Bożego Narodzenia. Dzięki temu zawsze pozostaniecie w naszej pamięci. Czapka oraz rękawiczki z motywem krowy też była miłą niespodzianką. Wczoraj zrobiliśmy małej w nich sesję zdjęciową. Wyszła wspaniale!
Pisania podziękowań Amerykanie uczą się od małego. Tu jedna z kartek wypisana dziecięcą ręką. zdj. flickr/ Michael Basial

Pisania podziękowań Amerykanie uczą się od małego. Tu kartka z podziękowaniem wypisana dziecięcą ręką. zdj. flickr/ Michael Basial

4. Gdy ktoś Ci w czymś pomoże: (np. gdy kolega w pracy podpowiedział coś przy Twoim projekcie; sąsiadka popilnowała Ci dzieci w awaryjnej sytuacji; po narodzinach lub śmierci członka rodziny otrzymałaś obiad od sąsiadów itp.)

  • Szczerze dziękuję za pomoc przy moim projekcie. Myślę, że to dzięki Twoim ostatecznym sugestiom został on zaakceptowany przez przełożonych. 
  • Zawsze będziemy Wam wdzięczni, za wszystko co dla nas zrobiliście. 
Kartka od pieszego turysty, który dziękuje za udogodnienie terenu ekipie zarządzającej okolicznymi lasami i rezerwatami zdj. flickr/ Oregon Department of Forestry's...

Kartka od pieszego turysty, który dziękuje za udogodnienie terenu ekipie zarządzającej okolicznymi lasami i rezerwatami zdj. flickr/ Oregon Department of Forestry’s…

Bardziej leniwi Amerykanie, zamiast kupować “thank you notes” w sklepie, wypisywać, naklejać znaczek i wysyłać pocztą, formalność tę załatwiają przez serwisy internetowe, gdzie kartka z podziękowaniem jest równie popularna jak kartka urodzinowa.

Mimo, że i te są śliczne, to jednak z mojego punktu widzenia czasem dosyć denerwujące, bo zanim dostaniesz się do podpisu od kogo i za co, musisz obejrzeć jakąś animację. Fanem tego typu kartek jest mój nauczyciel, który zawsze korzysta z serwisu http://www.jacquielawson.com/cards/thank-you  

 

Kartka z podziękowaniem może wylądować w twojej skrzynce nawet za to, że pomogłeś wynieść starszej sąsiadce śmieci. A w zasadzie tylko, wrzucić je do wysokiego kosza, z którym ona biedna zmagała się  na podjeździe.

Kolejny dowód na to, ze to żywa tradycja. Kartka trafiła do kierowcy autobusu szkolnego od ucznia szkoły średniej w Wirginii. Śmieszne. zdj. Bill McChasney

Kolejny dowód na to, ze to żywa tradycja. Kartka trafiła do kierowcy autobusu szkolnego od ucznia szkoły średniej w Wirginii. Śmieszne. zdj. Bill McChasney

Mimo, że jestem Polką, z przyjemnością zaadaptowałam zwyczaj, który w Stanach uchodzi, wg reguł najwyższych manier, za najlepszy przejaw wdzięczności.  Po powrocie do Polski, kartka z podziękowaniem też będzie u nas kultywowana.

Was również zachęcam do dziękowania na papierze. Zobaczycie w jaki zachwyt wprawicie odbiorcę.

Dlatego, następnym razem zamiast dzwonić po imprezie, wyślij ładną kartkę z napisem “Dziękuję”. Urzekniesz ich faktem, że chciało Ci się iść na pocztę.

A jak Wy do tej pory dziękowaliście? Czy macie jakiś swój sposób na okazywanie wdzięczności?

Share

Comments

  1. Tak, to jeden z amerykańskich zwyczajów, który naprawdę podziwiam. Mają obsesję na punkcie “thank you notes”. A to, czy nasz “pomysłowy” prezent wyląduje wkrótce w Salvation Army, to już zupełnie inna sprawa. Ważne, że docenili nasze starania. Pozdrawiam z Chicago!

    • 🙂 ja też je lubię i sama kultywuję… tyle, że tak jak napisałaś, w przeciwieństwie do nich, raczej nie napisałabym, że I love it, gdy miałabym zamiar oddać to do Salvation Army.

      Jaka pogoda w Chicago?? Zazdroszczę tych wszystkich dostępnych polskich sklepów 😉 Moje pierwsze doznania z Ameryką przeżylam w Chicago… Czy restauracja Hortex jeszcze istnieje? Kiedyś pisał o niej nawet Times

      BTW. W DC mamy super Salvation Army. Znalazłam tam lampę na biurko… rodem z Narodowej Biblioteki

      • No tak, a kto nie zaczynał od Chicago?… Hortex, coś mi świta, jeśli to ta na “Milłokach”, to już chyba nie istnieje. U nas upały. A co byś chciała z polskich sklepów? Mogę paczkę wysłać, stąd na pewno bliżej niż z Polski! Kiedyś próbowałam wysłać koleżance polskie śledzie do San Francisco…

    • Tak też się spodziewałam… a tak dobrze zaczynali… zgadza się, chyba było to na “Milłokach” choć nie dam sobie ręki uciąć.

  2. A mi się nie podoba ta tradycja. Dziękowanie za każdą drobnostkę wydaje mi się takie sztuczne jak How are you i I’m fine. W sumie z podziękowań robi się komercja i nie wiadomo kiedy te podziękowania są szczere a kiedy nie, no bo jak się mówi prosto w oczy to widać jakie to dziękuję jest. Nie wyobrażam sobie podziękowań za każdy prezent z osobna np. Prezent ślubny bo jak tu dziękować wylewnie jak się od jednej rodziny dostało 50 zl w prezencie ślubnym a od drugiej komplet plastikowych miseczek? Hm? Pozatym myślę, ze ta tradycja może być powodem do plotek i oceniania wychowania ludzi typu” a wiesz wystawiłam sąsiadom śmieci gdy jechała śmieciarka. Nie podziękowali troglodyci jedni. A Johnsonowie zawsze za to dziękują i dostaję od nich piękną kartkę. Im następnym razem też wystawię im kosz przed dom.

    • Żeby zrozumieć ten proceder trzeba pamiętać, że zwykle nie dostajesz tuzina takich karteczek od tej samej osoby. Odkąd jestem w Stanach dostałam może z 10, maximum 15. Przy każdej z nich okazja była uzasadniona (podrzuciłam kwiaty lub obiad koleżankom, które urodziły tydzień wcześniej; podobno oczarowałam jedną z babć, która podziękowała mi, że dołączyłam do ich grupy szwaczek; no i inne jak te za każde prezenty urodzinowe czy goszczenie dalszych znajomych u siebie). Ani razu nie pomyślałam, żeby było to sztuczne czy wymuszone. Podobnie i ja, za każdym razem staram się sprawić, żeby moje podziękowania były jak najbardziej personalne. Uwielbiam je…

      Co do How are you… polecam mój artykuł …. może zmienisz zdanie po jego przeczytaniu. Przynajmniej niektórzy czytelnicy zmienili 😉

      Sprawa podarków ślubnych to dosyć polski problem, gdzie obowiązuje moda na obliczanie i ocenianie ludzi po prezentach. W Stanach chyba nie ma wielkiego z tym problemu, bo tu mało kto (z średniego pułapu), chce się pokazać i da więcej. Tutejsze prezenty są zaskakująco skąpe. Każdy kto organizuje przyjęcie nie przelicza czy mu się to zwróci, czy gość zachowa się taktownie i zapłaci chociaż za “talerzyk”. Myślę, ze byłoby to nietaktem. W zasadzie prezenty ślubne zwykle lądują w domu Młodych nawet kilka tygodni przed weselem.

      P.S. Tutaj rzadko ktoś pomaga, żeby dostać kartkę 😉

  3. Odpowiedziałam na Twoje pytania (nieco z poślizgiem) : http://wp.me/p59KuC-tl

  4. Zacznę tak robić, ale nie przy takich drobnostkach jak sąsiedzka pomoc.. bardziej przekonuje mnie ta forma przy “większych” okazjach 🙂

    • Tutaj robi się tak nawet przy drobnostkach… bo… takie drobne pomoce nie są częste;)
      Życzę miłej zabawy zatem z wypisywaniem kartek:) Jak spróbujesz nie będziesz mogła przestać. Trzeba tylko przemóc swoje polskie skrępowanie… Gwarantuję Ci, że adresatom będzie bardzo miło, bo jednak w PL słowo pisane ma większą moc rażenia.

  5. Jest tyle pozytywnych inicjatyw w USA, że spokojnie powinniśmy przenosić je na polskie ziemie! Dziękuję, że jesteś Papużko! 🙂

    • O! Jak mi miło! Ja również cieszę się, że jesteś stałym gościem.
      Może to naiwne myśleć, że Polacy gromadnie przejęliby te tradycje ale ja jako matka dzieci, które się tu wychowują będę robić wszystko, żeby w Polsce nie zabrakło im tych pozytywnych amerykańskich bodźców, dzięki którym czują się tu dobrze. Podejrzewam, że zmobilizuję wszystkich moich sąsiadów, żeby nas w tym wspierali 🙂 Zwłaszcza podczas Halloween, (Myślę, że sama będę biegać od drzwi do drzwi dzień wcześniej zostawiając dla swoich dzieci cukierki, gdyby ktoś jednak miał opory), czy podczas Świąt Bożego Narodzenia, gdy dostarczamy sąsiadom po kryjomu ciasteczka pod drzwiami 😉

  6. Całkiem mi się podoba – muszę przyznać. Może nie tak każdorazowo, bo człowiek może zgłupieć. I popaść w paranoję nadużywania słowa “dziękuję “. To tak jak słowo “kocham” – w pewnym momencie brzmi “podejrzanie”. Wszystko z umiarem. Wygląda na to, że Amerykanie dziękują aż do przesady, a my zapominamy zbyt często, że to słowo istnieje. Chyba tak źle i tak niedobrze. Ja zwykle dziękuję na gębę (tak po Gombrowiczowsku) czy to w rozmowie, czy to telefonicznie. Twój wpis uświadomił mi, że jednak ja już zostałam wciągnięta do tej tradycji. Mój facebook’owy “znajomy” z Australii takimi karteczkami komentuje moje posty. Myślałam, że taka jego maniera. 😉

    • 🙂 Wydaje mi się, że lepiej za często niż wcale 😉 Ale złotym środkiem w przypadku zaszczepiania tego na polski grunt będzie wypisywanie ich choć 3 razy do roku … wtedy pewnie nie będzie “bez powodu” 😉 3 razy do roku to chyba i tak dużo jak na przeciętnego Polaka, prawda? 🙂

  7. W Kanadzie jest dokladnie tak samo 🙂 Ja juz tak tym przesiaklam, ze glupio sie czuje jak “oficjalnie” nie po dziekuje 😉

  8. […] taka odpowiedź. O tym jak dziękuje się w USA przeczytacie w moim wcześniejszym tekście pt. Jak dziękować po amerykańsku?  PAPIEROSKI – (jeżeli jesteś palaczem, lepiej nie czytaj, od razu przejdź do […]

  9. […] zdanie, że: może jest ciekawie na tej Papudze; że warto ją czytać bo często inspiruje (Jak dziękować…?), pokazuje “jak żyć po amerykańsku”  bez względu na wiek i bez wielkiej […]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Close